21.03.2014

Relacja pleneru w Starej Szkole, 09.2013

P1030475Wrześniowe warsztaty w Starej Szkole cudne były jak zwykle. Byliśmy prawie jedynymi gośćmi, bo wakacje już minęły i wczasowicze powrócili do swoich domów. Pani Ania z panem Pawłem poświęcali nam całą swoją uwagę. Pani Ewa pomagała uśmiechając się mile. Degustowaliśmy wspaniałe posiłki i piękne widoki.

No i malowaliśmy oczywiście. W sumie było nas siedmioro, nie licząc gospodarzy. Ja, trzy aktywnie malujące uczestniczki, koleżanka Krysia, która robiła nam masaże i koncertowała na gitarze. Alinka, wierna coroczna uczestniczka vedicowych warsztatów i Krzyś zawsze jej towarzyszący. Przyjeżdżali też moi chłopcy, więc w porywach było nas dziewięcioro.

Wrzesień to dobry czas na spokojne i uważne spotkanie. Chociaż, czy faktycznie było tak spokojnie? Wieczorami przebieraliśmy się za Hawajki i bawiliśmy się trochę tańcząc hula.Były też śmiechy i rozmowy wieczorne, a nawet przestawianie łóżek. Wyjechaliśmy syci wrażeń z naładowanymi wewnętrznymi bateriami :) Jak zwykle zostały wspomnienia, chwile uwiecznione na zdjęciach i wspaniałe obrazy.

 

Po warsztatach dostałam list od uczestniczki drugiego stopnia. Wzruszyłam się i za pozwoleniem przytaczam fragmenty, te mniej osobiste:

IMG_0312„Danusiu chciałam Ci bardzo podziękować. Tak mi było dobrze na tegorocznych warsztatach. Cudownie… I już sama nie wiem czy to energia miejsca, radość malowania czy bliskość życzliwych ludzi a może wszystko razem;)? Dla mnie ten czas okazał się ważny. Nieprzypadkowo spotkałam się właśnie z Wami. (…)
I wlaśnie tam w Piaskach usłyszałam od Ciebie to jedno zdanie – po które chyba przyjechałam ;) i wtedy wiedziałam że to jest właśnie to. Już wiedziałam co mam robić. I przetrasformowałam to. I tak mi teraz dobrze, tak lekko. I jestem Ci tak wdzięczna. Baaaaaaardzo.

A obrazy? Przyjechałam z dużą potrzebą malowania. I podczas malowania pracowałam z emocjami, chciałam coś przerobić, coś wymalować…
Skorzystałam z tej „wolności” na drugim stopniu i wybierałam sobie to co do mnie przemawiało. Nad tym skupiałam się malując. A śwadomość, że nie muszę się spieszyć powodowała, że sprawiało mi to ogromną przyjemność.

W Piaskach oglądałam je z mieszanymi uczuciami ale po przyjeździe do domu to się zmieniło. Ustawiłam je i usiadłam i nie mogłam uwierzyć, że to ja je namalowałam bo bardzo mi się podobały. Przecież nie brałam pędzla do ręki od pierwszych warsztatów a różnica jest kolosalna. Te warsztaty to była prawdziwa podróż w głąb mnie. Podróż w której narodziłam się na nowo.

Gdy czytam takie słowa to serce mi rośnie i wiem, że to co robię jest potrzebne.
Widzę też jak działa Vedic Art.”

Moje strony:

Masaż polinezyjski

2011-2018 VedicArt Mazury - Valid XHTML - stat4u - code and design by Kamil Kozłowski